czwartek, 17 lipca 2014

Informacja dla was!

Kochani, wyszło tak a nie inaczej. Niestety przed moim wyjazdem (20.07) nie dodam rozdziału. Pojawi się on dopiero gdzieś w sierpniu. Jest mi smutno, że nie udało mi się go napisać. Zrozumiecie, że są wakacje. Obiecuję, że nadrobię :)
xx

poniedziałek, 7 lipca 2014

Rozdział 8

Od razu piszę, że rozdział krótki, bo to kontynuacja tamtego, więc się nie zawiedźcie.

-Tak, Michael.-odparł Ashton.- Jejku! Przepraszam, zapomniałem. Tak mi przykro.-chłopak milczał przez moment.-Nie uda mi się tego zastąpić. 
-W porządku.-przytaknęła. Nie chciała, żeby Ash się zadręczał. Przecież da sobie radę.
-Michael się stara. Na prawdę. Może tego nie widać, ale zmienił się. 
-W porządku, przecież dam sobie radę.-obdarzyła go ciepłym uśmiechem.
-Jeśli chcesz, zostawię ci mój numer telefonu.-chłopak urwał kawałek kartki z hotelowych gazet i chwycił marker, który prawdopodobnie porzucił tu poprzedni mieszkaniec.-Muszę już iść, trzymaj się. Zaraz przyjdzie tutaj Michael.
Melisa pożegnała się z chłopakiem i usiadła na łóżku. Rzeczywiście, kilka minut później do domu wszedł Michael. Wydawałoby się, że ma dobry humor, jednak jego oczy zmieniły swoją barwę, gdy jego wzrok spotkał się z jej. Szybko spojrzał w innym kierunku i opanował swoje emocje. 
-Jak tam się masz, Melanie?-chłopak zaczął rozmowę, żeby przerwać niezręczną ciszę.
-Melisa.-dziewczyna powiedziała stanowczo. Już znała swój plan.
-Jak tam się masz, Meliso?-postanowił zacząć od początku.
-Czemu jesteś dzisiaj taki miły?-spytała i przesunęła się w bok, robiąc miejsce dla Michaela.
-Chyba nie chcesz mnie ponownie rozzłościć.
-Nie, skądże. Czemu to zrobiłeś?-spytała.
-Zrobiłem co?
-Dobrze wiesz co.-w oku dziewczyny pojawiła się łza, jednak szybko zacisnęła oko.
-Czy masz siostrę?-szybko zmienił temat. Przecież nie chciała wiedzieć.
-Nie wiem.-spojrzała w okno i obojętnie odpowiedziała.
-Jak to nie wiesz?
-Nie wiem.
-Ja mam wiedzieć.
-Nie wiem.
-Jak się nazywają twoi rodzice?
-Nie wiem.
-Jesteś sierotą?
-Przestań. 
-Nic nie wiesz o swojej rodzinie, tak?-spytał. Dziewczyna tylko kiwnęła głową.-Kurwa! 
Melisa spojrzała na niego. 
ZOBACZYŁ JĄ.
ZOBACZYŁ JEJ ZAPŁAKANĄ TWARZ.
JEJ MOKRY POLICZEK.
DOSKONALE TO PAMIĘTAŁ.

_______________________________
-Czemu taki jesteś?!-dziewczyna płakała i krzyczała jednocześnie.
-O co ci znowu chodzi?
-Oschły, na niczym ci nie zależy! Masz czelność pytać się o moją rodzinę!
-Będę jaki będę chciał, będę robił to co będę chciał.-Wysyczał przez zęby, podkreślając każde słowo.
-Nie wracam tam! I wiesz co? Wszystko powiem policji! O tym co mi zrobiłeś, też im powiem! I nigdy więcej mnie nie nawiedzaj!-krzyczała i rozwalała wszystko co stanęło jej na drodze. Właśnie podnosiła lampkę, kiedy zadzwonił telefon. Dziewczyna odetchnęła i złapała za słuchawkę.
-Halo?-próbowała uspokoić się po takim wybuchu, jednak nie do końca jej to wyszło.
-Co ci jest? Jest tam ktoś?-kiedy usłyszała ten głos, nie była już zła. Chciała czuć do niego obrzydzenie na zawsze, lecz nie potrafiła.
-Bądź tu.-głos dziewczyny przedarł się przez jej szloch, a po chwili telefon wylądował już na podłodze. 
-Przestań! Kto za to zapłaci?
-Wyjdź stąd, proszę.-dziewczyna niemalże błagała.
-Nie mogę, bo dostanę opierdziel gorszy niż wtedy..
-Co?
-Nic.
-O co ci chodzi?
-Zamknij się już i mnie nie wkurwiaj.-To były jego ostatnie słowa wypowiedziane w tym hotelu. Chwilę później wyszedł z niego nie pozostawiając po sobie śladu.
Dziewczyna odrzuciła wszystkie zepsute przedmioty na bok i usiadła podkulona z chowając twarz w nogach. Nie chciała już płakać. Chwilę siedziała w ciszy, a po chwili drzwi otworzyły się. Nie była pewna kto to, ale nie chciała zerkać. Była w ogromnym szoku.
Nie widział jej. W pokoju panował półmrok, a zasunięte żaluzje w niczym nie pomagały. Rozglądał się, kiedy w końcu zauważył włosy wystające zza łóżka. Podbiegł do niej, jednak odsunął się, kiedy zobaczył jej stan.
-Mel?
Dziewczyna podniosła wzrok. Zobaczył jej smutne oczy. Jednak stały się weselsze, gdy napotkały się z jego.
-Jesteś.-szepnęła i jej kąciki lekko się uniosły.
-Co się tutaj stało?
-Michael.
Nie musiała nic więcej mówić. Wszystko zrozumiał.
________________________
TEN ROZDZIAŁ TO KRÓTKA KUPA NAPISANA W PÓŁ GODZINY, POZDRAWIAM.
Wiecie jak milusio jak zobaczyłam 10 komentarzy! :OOO
Wiem, że jedna osoba chamsko komentowała z anonima, jednak wybaczam jej to, ważne, że się tak starała i chciała <3 hgqjerubvdfwwkqjsfncsw <333
JEJKU :')
Ogólnie pamiętajcie że mam aska opowiadania i odpowiadam na wszystkie pytania które zadajecie, oprócz spamu, więc jeśli chcielibyście się doweidzieć co w nexcie czy coś, to proszę bardzo:)
link do aska w zakładce "zapytaj!"
Wyświetlenia ciągleee rosną! Cieszy mnie to bardzo:*
Ktoś się mnie spytał na asku, czy Envy jest tłumaczony na angielski.
NIE JEST
ale jeśli ktoś chciałby to zrobić, to proszę bardzo, będzie qisafjcnqwklnvjk zajebiście i spełnicie moje marzenia lulz <3
mam coś dla was...
to serce jakby co ahahah
nie ważne, że krzywe
ważne, że od serca <3
UWAGA! ROŚŚŚNIEMYYY!
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY?
10 KOMENTARZY!:)))


czwartek, 3 lipca 2014

3 TYSIĄCE!

To już kolejny post dzisiaj, więc może się nie będę już witała, ale cóż.
Jest mi strasznie milusio bo na blogu mamy już 3 tysiące wyświetleń! Dla niektórych to mało, ale dla mnie to ogromne osiągnięcie, bo jeszcze żaden mój blog nie uzyskał takiej liczby. Te opowiadanie na prawdę dobrze mi wychodzi a wasze komentarze dają mi super powera i myślę że dociągnę to do końca! :)))
Ten blog ma ponad 3 tysiące wyświetleń i 3 osoby go obserwują- dziękuję bardzo! I dziękuję wam również za 38 komentarzy! :))
To tyle, dobranoc
AHA NO I!
ASK.FM/ENVYFF

Rozdział 7

-C-co?-chłopak popatrzył się na nią zdziwiony.
-Ah, już nic-dziewczyna zachichotała i wyszła z kuchni.-Idę się przebrać.-krzyknęła i wbiegła po schodach. Jednak stan dziewczyny w niczym nie pomagał i przewróciła się na schodach
-Kurwa!-krzyknęła i podniosła się z powrotem. Zwolniła tempo z powodu obolałego ciała. W końcu dotarła do swojego pokoju i przebrała się w koszulkę i krótkie szorty. Kiedy zeszła do kuchni, wciąż siedział tam Calum. Dziewczyna usiadła na nim okrakiem.
-Melisa, złaź ze mnie!-Calum krzyknął, próbując ją zepchnąć.
-Nie.-Szepnęła.-Trochę tu gorąco.-odparła i przeciągnęła swoją koszulkę przez głowę.
-Co ty do chuja robisz?-Calum złapał koszulkę, którą dziewczyna położyła na jego klatce piersiowej.-Zejdź ze mnie!
Po chwili w kuchni stanął Ashton. Chłopak zdziwił się zachowaniem Melisy, jednak po chwili zauważył, że jest pijana. Chłopak podszedł do dziewczyny, złapał ją za nadgarstki i podniósł z Caluma.
-Co ty do kurwy nędzy odpierdalasz?-chłopak syknął i puścił jej nadgarstki.
-Właśnie wychodzę-dziewczyna odpowiedziała, wyminęła chłopaka i idąc złapała w ręce bluzkę i nową butelkę alkoholu.

Szła już około godzinę w nieznanym jej kierunku. Butelka alkoholu nie została do końca wypita, a bluzka wciąż spoczywała spokojnie w jej dłoni. Ilość alkoholu w jej krwi nie zmniejszyła się i wciąż kroczyła chwiejnym krokiem. Kilka samochodów przejeżdżało po leśnej szosie, jednak nie zdawała sobie sprawę, że jedno auto jedzie krok w krok za nią.
-Może wsiądziesz?-usłyszała krok kilka metrów od niej. Na początku przestraszyła się, lecz po chwili poznała znajomy głos.
-Ashton, nie wracam tam.-odparła, idąc dalej.
-Czemu?-chłopak podjechał kawałek, żeby nie stracić jej z pola widzenia.
-Bo mam was kurwa wszystkich dość!-dziewczyna skręciła w las i zaczęła biec przed siebie. Nie myślała o tym, że może się zgubić. Chciała tylko, żeby chłopak jej nie złapał.
Jednak kilka minut później dziewczyna zatrzymała się z powodu braku sił. Była pewna, że zgubiła blondyna. Stała dysząc i starała się uspokoić swój oddech, jednak stał on się jeszcze szybszy, gdy poczuła duże dłonie na swojej talii. Chwilę później Ashton niósł ją w stronę auta.
-Nienawidzę cię! Nienawidzę was wszystkich!-krzyczała kopiąc chłopaka w każdy możliwy sposób.
-Okej.-powiedział spokojnie chłopak, choć nie był pewny, czy dziewczyna go usłyszała.-W takim razie, przenocujesz w hotelu.
-Sama?-w dziewczynie zaiskrzyło już trochę szczęścia.
-Nie, nie ma nawet takiej opcji.-odparł chłopak, cicho chichocząc. Odstawił dziewczynę na ziemię i otworzył drzwi dla pasażera. Dziewczyna wsiadła i ułożyła się wygodnie na fotelu.
____________
Obudziła się, słysząc czyjeś kroki. Otworzyła oczy i była kompletnie zdezorientowana, nie pamiętając nic z poprzedniej nocy. Kiedy zobaczyła Ashtona, jej strach trochę minął, ale wciąż nic nie pamiętała.
-Co ja tu robię?-zapytała cicho i poprawiła się w łóżku.
-Nie pamiętasz?-chłopak uroczo zachichotał.
-Nie, to nie jest wcale śmieszne!-odparła oburzona.
-Zacznijmy od tego, że wczoraj kiedy wszedłem do kuchni, siedziałaś pół naga okrakiem na Calumie.-chłopak nie zdążył dokończyć.
-O mój boże!-dziewczyna krzyknęła i szeroko otworzyła oczy.
-Byłaś pijana.-powiedział i kontynuował.-Kiedy na ciebie krzyknąłem, wybiegłaś z domu. Szłaś po szosie jakąś godzinę, a ja wciąż jechałem autem za tobą.
-Jak to możliwe, że ciebie nie zauważyłam?-szepnęła, pytając raczej siebie, niż jego.
-Wyłączyłem światła.-chłopak odpowiedział.-W końcu stwierdziłem, że to koniec twojej wędrówki. Zaczęliśmy rozmawiać, a potem ty uciekłaś do lasu, trochę uciekałaś, a potem chyba się zmęczyłaś i cię złapałem. Wróciliśmy do auta, kiedy tylko usiadłem za kółkiem, ty już spałaś.
-Czemu nie masz na sobie bluzki?
-Bo masz ją na sobie.-Chłopak zaśmiał się cicho, a Melisa oblała się rumieńcami.
-Niedługo będę musiał wyjść, ale ktoś mnie zastąpi.
-Nie Luke?
-Nie.
-Gdzie on jest?
-Tak właściwie, to nie wiem.
-Jak to nie wiesz?
-Nie wiem, nie widziałem go wczoraj kiedy wróciliśmy. Wyszedł z domu, nie wiem gdzie i czemu.
-Pokłóciliśmy się wczoraj.
-Uhm.. na pewno się pogodzicie.-chłopak uśmiechnął się ciepło.
-Już wychodzę.
-Nie chcesz swojej bluzki?
-Nie potrzebuję jej, mam kilka w bagażniku.-chłopak powiedział, a melisa pokiwała głową.
-Kto tutaj przyjdzie?
-Michael.
-Michael?
________________________________________________
Cześć ludzie:)
Rozdział taki krótki ale za kilka dni powinna się pojawić tak jakby.. jego druga część. Miał się ciągnąć dalej, ale tak sobie stwierdzilam, że fajnie to urwę :D
Znaczy, wiecie... kolejny rozdział pojawi się za.. 7 komentarzy:)
Trochę więcej niż ostatnio, ale rośniemy, rośniemy!
aa i jak piszę że 7 komentarzy, to nie znaczy że jak będzie ten siódmy komentarz to już ósmego ktoś nie może napisać, bo to nawet milsze kiedy wiem, że ktoś dodaje komentarz z własnej woli.
A TAK W OGÓLE JAK WAM SIĘ SPODOBAŁA TA CZĘŚĆ ROZDZIAŁU?!
ZDRADZĘ WAM JEDNO... NASTĘPNA CZĘŚĆ BĘDZIE BARDZO SPOKOJNA:))))
NIE BĘDZIE ŻADNYCH GWAŁTUF, LULZZZ
Ale wiecie że najfajniej by było....... gdyby każdy kto czyta....skomentował.
DREAMSSSSSSSSSSSSSSS
Jak tam wakacje miśki? Ja odkładałam napisanie tego rozdziału dużo razy, miałam go napisać wczoraj, ale byłam w białymstoku i za miesiąc mi zakładają aparat! :D
20 lipca wyjeżdżam na obóz i w związku z tym do dnia 4 sierpnia mnie nie będzie. Jak wiecie będę musiała trochę odpocząć po obozie i dopiero wtedy wezmę się za pisanie kolejnego rozdziału.
ZNACZY PRZED OBOZEM POSTARAM SIĘ DODAĆ JESZCZE 2 ROZDZIAŁY, ALE NIC NIE OBIECUJĘ.
To wszystko kochani, w ogóle zaszalałam i mam zrobione czerwone pasemka pianką, hehehehhe:)

Papa słońca, życzę udanych wakacji.
ROZDZIAŁ 8= 7 KOMENTARZY.

NAAAJPIĘĘĘKNIEEEJJJSZAAAA MELISKAAA NA ŚWIECIEEEE <3
JAK KTO WOLI MOŻE BYĆ TEŻ MELANIE... (NASTĘPNY ROZDZIAŁ) ALE TERAZ TO JUŻ NIC NIE ZDRADZĘ:X

piątek, 27 czerwca 2014

About 7.

Hej, chciałabym wam coś powiedzieć, po prostu jestem tak zdenerwowana, że muszę to napisać i myślę, że zrozumiecie.
Mój brat (19l.) zrobił dzisiaj imprezę, a kiedy on robi te swoje imprezy, to ja muszę siedzieć cały wieczór na gótze w moim pokoju. Więc postanowiłam, że napiszę ten rozdział w tym czasie. Niestety impreza była większa niż zawsze, w domu panuje kompletny chaos, śmierdzi papierosami i alkoholem, a ja muszę to przetrwać. Obok mojego pokoju jest pokój mojego brata, w którym przebywa obecnie kilka osób, które ewidentnie świetnie się bawią i ich śmiech sprawia, że moja głowa eksploduje. Do tego impreza jest na dole, więc OCZYWIŚCIE jest tam strasznie głośno, a to mi tym bardziej nie pomaga. Do tego jego towarzystwo dużo przeklina, a w tym przypadku strasznie mnie to irytuje. Rozumiem "cholera, kurwa, ja pierdole" ale "suka" itp. już mi BARDZO przeszkadza.
Jestem bardzo wyczulona na MOJE rzeczy i widząc jakieś krasnoluda który grzebie mi w lodówce i pije z MOJEGO NIETYKALNEGO kubka krew mnie zalewa.
Siedzę tak już 4 godziny i skończy się to za godzinę, bo moi rodzice wracają do domu :)
Oczywiście, nie jestem taka głupia i wszystko co uraziło mnie tego wieczoru zostanie dokładnie nakablowane :))))
Płakać mi się już chce, nie mam z kim pisać, co robić, zjadłam strasznie dużo pizzy przez co pewnie też dostanę ochrzan, ale cóż, jestem głodna.
Przepraszam tych, którzy myśleli że to rozdział 7, nie wiem kiedy on się pojawi.
Życzę miłego rozpoczęcia wakacji. Kocham was bardzo mocno i trzymajcie kciuki żeby to się szybko skończyło, bo miałam już plan, żeby spierdolić do sąsiadki.

środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 6


Jest 22:58, jestem zmęczona, chce mi się spać. A co robię? Piszę rozdział!
Zabiję Vicky!

Wszyscy domownicy oglądali film w salonie. Minął tydzień, od tego wydarzenia. Michael zdawał się złagodnieć, i starał się być miły dla Melisy, przynajmniej tak, aby znowu jej nie zaatakować.
Jednak on wciąż ją widział. 
Był pewny, że tylko on zna prawdę. 

Starał się realizować swój plan działania, jednak był mieszanką wybuchową emocji. Lubił, jak się uśmiechała, ale tak naprawdę tego nienawidził. Najbardziej nie podobało mu się, jak owinęła sobie wokół palca Luke'a. Ani chwili nie żałował tego, co zrobił. Był pewny swego i cokolwiek by nie usłyszał, wiedział. Po prostu wiedział. 


Luke siedział na fotelu, a właściwie się na nim rozłożył. Melisa położyła się na nim, a on objął ją i przybliżył do siebie. Tak było od kilku dni. Nie powiedzieli sobie na prawdę, co do siebie czują, kim dla siebie są. Byli ze sobą blisko, i ta informacja dla obojga wystarczała. Dziewczyna pogodziła się z myślą, że Michael tu przebywa. Przez cały tydzień nie powiedział do niej nic, co by ją uraziło. Nie wiedziała, jak będzie wyglądała jej przyszłość. Nie chciała siedzieć w zamknięciu do końca swych dni. 
Jednak nie żałowała, że wtedy go spotkała.
Melisa od pewnego czasu myślała o tym, żeby skontaktować się z przyjaciółmi, jednak zrezygnowała. Jeszcze nie teraz. Od kilku dni próbowała o tym rozmawiać z Lukiem. Nie udało jej się. Zrezygnowała.






Leżała na łóżku, czytając "Jutro". Reszta domowników była poza domem. Dziewczyna nie wiedziała, gdzie tak naprawdę są. Była troszkę przestraszona, ponieważ po raz pierwszy została sama w tym pałacu.
Melisa robiła już wszystko dla zabicia czasu, jednak nic jej nie pomagało. Sprzątnęła całą kuchnię i odkurzyła salon. Zaplanowała cały wieczór z chłopcami, ale wciąż obawiała się, że nie wrócą. Kiedy wybiła 20:00, a ich wciąż nie było, dziewczyna zmieniła swoje plany i wyjęła kosmetyczkę. Starannie pomalowała swoje paznokcie i zrobiła makijaż. Dawno tego nie robiła, więc jej ręka lekko się trzęsła. Po godzinie zeszła na dół i zrobiła popcorn. Wygodnie ułożyła się na kanapie i zaczęła oglądać "Piątek 13tego".
W końcu wrócili. Była 22:30. Melisa zerwała się z kanapy, wysypując przy tym popcorn na podłogę.
-Ja pierdolę-szepnęła i pobiegła w stronę drzwi. Zobaczyła Ashton'a, który był pokryty w siniakach i ranach. Mimo tego uśmiechnął się do niej przyjaźnie, poprawiając przy tym swoje mokre włosy.
-Gdzie Luke?-zapytała stanowczo. Bała się.
-Spokojnie-zaśmiał się cicho.-Zaraz przyjdzie.
-Okej. Powiedz mu, że czekam na niego na górze.-krzyknęła, wbiegając już na schody.
Usiadła na fotelu i czekała aż pojawi się Luke. Po kilku minutach do pokoju wszedł chłopak. Dziewczyna była zdziwiona jego wyglądem. Jego włosy opadały mu na czoło, a zawsze były postawione. Jego ubrania były brudne, a on sam, jeszcze brudniejszy.
-Hej.-uśmiechnął się do niej i przykucnął naprzeciwko.
-Cześć.-odpowiedziała obojętnie. Była szczęśliwa że wrócił, ale starała się zagrać inną.-Gdzie byłeś?
-Umm..byliśmy u znajomych.
-Luke.-spojrzała w jego oczy.
-Okej, dobra. Musieliśmy coś załatwić.
-Biłeś się?
-Tak.-zaśmiał się cicho.
-Z kim?-co było w tym zabawnego?
-z Michaelem.-Luke wybuchnął śmiechem, a Melisa razem z nim. Michael bił się o nią z Lukiem? Wtedy było to dla niej zabawne.
-Okej, przytulisz mnie chociaż?-spytał Luke, rozkładając ręce.
-Jak się umyjesz.-odpowiedziała i uśmiechnęła się przenikliwie.
-Dobra, w takim razie, zaraz wracam.-chłopak wyszedł już z pokoju.
Dziewczyna była gotowa na długie oczekiwanie, jednak po kilku minutach chłopak był już z powrotem. Miał na sobie tylko luźne spodenki, sięgające mu przed kolano.
-Już? Jestem czysty?-podszedł do niej bliżej. Melisa wstała z fotela, jednak chłopak zbliżył się do niego tak blisko, że dziewczyna straciła równowagę i zaczęła chwiać się do tyłu. Chłopak odciągnął ją.
Delikatnie objął ją w talii, kładąc głowę na jej ramieniu.
Jego miłość, była 19 centymetrów niższa,
a jej miłość 19 centymetrów wyższa.

Siedzieli teraz naprzeciwko siebie na łóżku i rozmawiali o tym, jak spędzili dzisiejszy wieczór. Melisa musiała podjąć ten temat. Te myśli dręczyły ją cały czas.
-Luke-zaczęła-odpowiesz mi na jedno pytanie?
-Okej.
-Co teraz będzie?
Chłopak przybliżył się do niej i usadowił ją między swoimi nogami.
-Powiedz mi.-tym razem dziewczyna nie mogła odpuścić.
-Teraz już wszystko będzie dobrze. Obiecuję ci.-szeptał do jej ucha coraz ciszej.
Dziewczyna nie wierzyła. Wciąż była wkurzona na Luke'a i jego zachowanie. Jej emocje znów wzięły górę.
-Tak, jasne.-zeskoczyła z łóżka i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami. Zbiegła na dół i usiadła na blacie w kuchni, ciężko oddychając. Kilka minut później zbiegł Luke, który oświadczył że wychodzi, trzaskając drzwiami.
-Okej-szepnęła Melisa, którą targały emocje.-Idź i nie wracaj.-dodała i sięgnęła po brzoskwinię leżącą na blacie. Ścisnęła ją, wbijając paznokcie. Po chwili na blacie powstała mała kałuża.
Kiedy znudziła jej się ta zabawa, sięgnęła na półkę z alkoholami i wybrała mocne whisky. Nalała je do szklanki i wypiła sporą ilość na raz. Była odurzona zapachem i smakiem alkoholu. Wymieniła je na piwo, które znalazła w lodówce. Nie pamiętała, ile wypiła, ale kiedy zapas się wyczerpał, a nie miała co robić. Wzrokiem szukała stojaka z nożami. Kiedy trzymała już jeden z nich w ręku, do pomieszczenia wszedł Calum.
-Co ty tutaj robisz?-Chłopak szybko podbiegł do dziewczyny i zabrał jej nóż.
-A co cię to obchodzi. Daj mi to. Przecież mnie nie lubisz.-Dziewczyna zaczęła wyciągać ręce, żeby zabrać nóż chłopakowi.
-Co się stało?-złapał ją za nadgarstki, unieruchamiając ją.
-Teraz już wszystko będzie dobrze. Obiecuję ci-dziewczyna krzyczała i śmiała się jednocześnie.

__
Witajcie!
Rozdział może nie za długi, ale chciałam go dodać szybko ;)
Ogólnie to się rozproszyłam przy końcówce, bo
https://vine.co/v/MHmZz50MBYZ
ahahhaha no nie mogę z tego
OKEJ XDD

Oczywiście zapomniałam co miałam napisać.
Pierdol się telewizorze.
Okej, a więc.
Dziękuję za wyświetlenia, dziękuję że czytacie.
ale
KOMENTUJCIE.
Ehh, niestety jestem zmuszona...
5 komentarzy=next.
przepraszam:(
miłego dnia. 






wtorek, 17 czerwca 2014

U P D A T E !

Dzień dobry ;)
Mam dzisiaj dla was kilka informacji! :D


Słoneczka nawet nie wiecie jaki ja mam uśmiech na mordzie, jak czytam te wszystkie komentarze! I to chyba pierwsze opowiadanie, które na prawdę skończę, hahah:)
ps teraz poszłam zjeść pizzę
okej, już XD

No i jednej rzeczy nie będę komentować, po prostu zerknijcie.
KOCHAM WAS MISIEEE! 
2000 I 5 ROZDZIAŁÓW, TO DLA MNIE SPORE OSIĄGNIĘCIE:)
ALE NIC MNIE TAK NIE ZADOWALA, JAK KOMENTARZE, WIĘC OPRÓCZ WYŚWIETLEŃ, POPROSZĘ TEŻ KILKA SŁÓW OD SIEBIE.

Utworzę zakładkę, w której będą wszystkie nazwy osób na tt, które chcą być informowane:) Dlatego w każdym poście możecie podawać swoje nicki, znaczy najlepiej w tych najnowszych :)) 
Kurde, zapomniałam co mam napisać.
Na tym asku można się dowiedzieć wielu rzeczy o fabule itd. 
AHA I KOCHAM MOJĄ WSPÓŁTWÓRCZYNIĘ VICZI <3
Vicky Ratliff, wiedz, że cię kocham.
Viczi miała wczoraj urodziny więc możecie złożyć jej życzenia pod tym postem:) 


JAK WAM SIĘ PODOBA WYGLĄD?
NA TYSIĄCE PYTAŃ, KTÓRE ZADAŁAM W TYM POŚCIE, PROSZĘ ODPOWIEDZIEĆ W KOMENTARZACH :D

 

1D ✌